Stanisław Chełehowski (1866-1907) był to właściciel majątków Chojnowo i Miłoszewiec Kmiecy. Działacz społeczny, oświatowy, gospodarczy i polityczny, rolnik, przyrodnik (mikolog) i etnograf. Ziemianin i pozytywista to intelektualistkę, zamężną z Hen¬rykiem Rouppertem, doktorem z Krakowa: siostrę Marię poślubioną przez ziemianina z Sierpeckiego, Gustawa Śniechowskiego; i siostrę Jadwigę za Jakubem Milewskim, dziedzicem majątku Rembówek i Patory k. Ciechanowa. Ta ostatnia zajmuje również trwałe miejsce w krajowej etnografii i na polu gospodarczym. Po nauce w szkole w Mławie, Stanisław Chełchowski uczył się w IV Gimnazjum w Warszawie, uzyskując maturę ze złotym medalem. Tamże, w 1888 r., również z takim samym wyróżnieniem ukończył Wydział Fizyczno-Przyrodniczy Uniwersytetu Warszawskiego, przed¬kładając pracę pt. ,,0 grzybach podstawko-zarodnikowych okolic Warszawy". Już w tym okresie brał udział w życiu społecznym, zwłaszcza tajnym niepodległościowym i ogłaszał drukiem pierwsze artykuły. Opracował różne hasła do "Słownika geograficznego Królestwa Pol¬skiego", w tym dotyczące okolicy Przasnysza: Chojnowo, Chrostowo, Czernice Borowe, Grudusk, Klewki. Pochodzą one z 1880 r., kiedy ich autor ukończył zaledwie 14 lat. Po śmierci ojca Teodora, w 1891 r. przejął ojcowiznę ok. 500ha dobrej ziemi z kompletnymi zabudowaniami, wszystko na odpowiedno wysokim poziomie.W dalszym ciagu majatek był dochodowy, co pozwoliło z pomoca brata Kazimierza powiększyć go o sąsiedni, 270 hektarowy w Miłoszewcu. Na około 100 hektarach przeprowadził drenowanie gruntów, co jeszcze bardziej poprawiło rentowność majątków. Urządził też nowoczesny sad i ogród, starsze budowle dworskie zastąpił na owe czasy nowoczesnymi. W Chojnowie założył mleczarnie, w której wyrabiano nawet mleko w proszku, planował drugą w Obrębcu. Był udziałowcem cukrowni w Ciechanowie i Krasińcu, należał do różnych organizacji w Płocku i Warszawie. Ma znaczny udział w powstaniu w 1906r. szkoły handlowej w Mławie, szkól rolniczych w Gołotczyźnie i Sokołówku, Syndykatu Rolniczego w Ciechanowie, towarzystw wzajemnych ubezpieczeń od gradu i ognia, melioracyjnych, mleczarskich. Służba folwarczna w jego majątkach miała lepsze warunki socjalne jak gdzie indziej, murowane czworaki zachowały się zresztą do dziś. Chełchowski troszczył się także o los zatrudnionych w innych majątkach. Potwierdza to m. in. jego artykuł „O terminie godzenia służby folwarcznej", zamieszczony w czasopiśmie „Zdrowie", dający świadectwo jego humanitaryzmu. Z niespotykana intensywnością udzielał się społecznie. Na 7 ha gruntów założył w Miłoszewcu stacje doświadczalna, przeniesiona w 1904 r. do Chruszczewa koło Ciechanowa. „Na stacji doświadczalno-rolniczej w Chojnowie u p. Chełchowskiego robota wre już na dobre. Zboża ozime będą zasiane w tym roku na 10 morgach w całym szeregu prób i doświadczeń", podawała gazeta regionalna. Stacja kierował doświadczony rolnik dr Kazimierz Rogósky, który odszedł stąd do Krakowa, by objąć katedrę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dodajmy, że była to pierwsza tego typu placówka w Królestwie i spowodowała m. in. powstawanie kolejnych. Odegrała również ważną rolę w dostarczaniu rolnikom wyselekcjonowanego materiału siewnego, nawozów sztucznych, później węgla i innych materiałów oraz podnoszeniem na wyższy poziom wiedzy rolniczej. Choć nie było łatwo, począł organizować kursy i pogadanki rolnicze. „Prezes wniósł podanie o pozwolenie urządzania pogadanek rolniczych dla włościan", to notatka z gazety. Aby mogły się odbywać, potrzebna była zgoda władz zaborczych, czujnych nawet na najmniejszy przejaw aktywności Polaków. Jednomyślnie obwołano go prezesem Towarzystwa Rolniczego w Płocku i w 1907 r. prezesem Centralnego Towarzystwa, obejmującego obszar całego Królestwa. Po upływie kadencji w 1904 r. pisano m. in. w prasie: „Przemówienie przyjęte zostało grzmiącymi oklaskami, które wzmogły się jeszcze bardziej, gdy Czesław Gościcki dziękował Chełchowskiemu za dotychczasowa tak owocną pracę w Towarzystwie i prosił o utrzymanie nadal kierownictwa". Jego pozycja społeczna i rozgłos stale rosły, proponowano mu nawet katedrę na Uniwersytecie Jagiellońskim, której jednak nie przyjął. Prowadzili badania, zbierał materiały ludoznawcze i historyczne oraz dużo publikował. Najpoważniejsza pozycja etnograficzna są „Poświeci i opowiadania ludowe z okolic Przasnysza", które wyszły w latach 1889-1890, jako dodatek do „Wisły". Ich wartość ocenił bliski mu etnograf Jan Karłowicz: „Prace ludoznawcze Chełchowskiego odznaczają się niepospolita spostrzegawczością i dokładnością … służyć mogą etnografom naszym za wzór wierności w zachowaniu mowy i stylu ludowego". Czyż może być lepsza cenzurka? Stanisław Chełchowski jest autorem licznych opracowań z zakresu rolnictwa, współpracował z redakcja „Encyklopedii Rolniczej", „Gazety Rolniczej", „Gazety Cukrowniczej", „Rocznika Nauk Rolniczych", „Ech Płockich i Łomżyńskich", „Wisły" i dziesiątków innych. Spod jego pióra wyszły „Materiały do flory kwiatowej powiatu przasnyskiego", „Przyczynek do znajomości grzybów gnojowych", „Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Przasnysza", „Poświeci" i opowiadania ludowe z okolic Przasnysza. Gromadził pieśni ludowe i różne prowincjonalizmy z tej okolicy, których nie zdążył już opublikować. Jego bogate zbiory biblioteczne, w tym niektóre wielkiej wartości zostały przekazane przez siostrę Rouppertową Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. Byt współtwórcą Ligi Narodowej, w 1905 r. został wybrany do I Dumy w Petersburgu i mandat przyjął głównie dlatego, by skuteczniej przeciwstawiać się rusyfikacji Królestwa, walczyć o jego autonomie i ratować kraj przed zapóźnieniami cywilizacyjnymi. „Staranie ziemianina powiatu przasnyskiego, Chełchowskiego o pozwolenie na widzenie ze wszystkimi aresztowanymi osobami urzędowymi z guberni, którzy znajdowali się zarówno w wiezieniu płockim, jak i w twierdzy Nowogeorgiewskiej" (Modlin), to fragment artykułu omawiającego jego udział w uwolnieniu z więzień rosyjskich Polaków zaangażowanych w wydarzenia 1905 r. Już za życia pisano na jego tematy peany i inne utwory pochwalne. Wierszem pisał Roman Dmowski, który bywał na wakacjach w Chojnowie, pisali i inni. Stanisław Chełchowski założył rodzinę w 1891 r., żeniąc się z Jadwigą Jaworowską, jedną z czterech, najstarsza córka dziedzica Unikowa. Byli rodzicami pięciorga dzieci: Zbigniewa ur. w 1892 r., Haliny w 1894, Kazimierza 1899 i w 1902 r. Danuty. Córka Zofia zmarła w wieku niemowlęcym. Od dłuższego czasu Stanisław Chełchowski mimo, ze młody wiekiem począł niedomagać na zdrowiu. Nie oszczędzał się, stale zajęty praca w gospodarstwie i w jeszcze większym stopniu społeczną. Miał duża nadwagę ważył ok. 150 kg, skarżył się na niewydolność nerek, cukrzyce, potem doszło jeszcze serce. Wprawdzie jeździł na kuracje, m. in. do wód, ale po powrocie zapominał o diecie i zmniejszeniu obowiązków. Zmarł niespodziewanie w Ciechanowie podczas podróży do Płocka na posiedzenie Centralnego Towarzystwa Rolniczego. Pogrzeb miał iście królewski, żegnały go tysiące żałobników, ważne osobistości zjechały z całego Królestwa, Galicji i zaboru pruskiego. Uroczystości rozłożono na dwa dni, pierwszego odbyły się w budynku Towarzystwa Rolniczego w Ciechanowie i kościele farnym. Wzięło w nich udział kilkanaście tysięcy żałobników, z których większość powędrowała 30 km pieszo, w kondukcie w stronę Przasnysza, do rodzinnego Chojnowa i stamtąd dopiero do parafialnych Czernic Borowych. Cala trasę przebyła również pieszo za trumna wdowa po nim. Mógł spocząć na najbardziej honorowym miejscu Powązek, pozostał jednak wśród swoich, na cmentarzu w swojej parafii. Złożony został w krypcie grobowej swoich rodziców, później wystawiono mu pomnik z czarnego marmuru z ozdobami z brązu, a na żelaznych drzwiach prowadzących do podziemia umieszczone zostały wizerunki dwóch polskich orłów. „Po śmierci prezesa, praca Centralnego Towarzystwa Rolniczego stanęła. Kandydatów na opróżnione stanowisko jest niewielu. Nie mają tyle rutyny i powagi ile zmarły prezes". Typowano hr. Potockiego z okolic Piotrkowa, „wiedza i przeszłość wskazują na posła Grabskiego. Ordynat Zamojski dla tradycji Zamojskich, sam dobrej woli, chętny ale nie znamy jego wymowy ani powagi umysłowej. Hr. Adam Krasiński, młody niezbyt wyrobiony rolnik, dobrej woli, dużej pracy społecznej i gorliwy", kalkulowano publicznie. „Zmarły zajmował wydatne miejsce w społeczeństwie, a prawdopodobnie w przyszłości, przy rozwoju stosunków politycznych, zająłby wybitne stanowisko", tak rozpoczynał się dłuższy tekst wspomnieniowy zamieszczony na pierwszej stronie „Płocczanina". W „Gazecie Świątecznej " napisano: „Był to jeden z tych nielicznych ludzi, którzy żyją i pracują nie dla siebie". Prof. M. Raciborski w „Kosmosie" zaliczył Chełchowskiego do najwybitniejszych botaników Kongresówki, Marian Kiniorski napisał: „Cechowały go instynkty urodzonego wodza, który gdziekolwiek się zjawiał, wysuwał się zawsze na plan pierwszy, wnosząc głębokie ujęcie przedmiotu, szybka orientację i umiejętną decyzje".